niedziela, 9 sierpnia 2009

PIERWSZY DZIEŃ ŻYCIA...

Trochę mi głupio, że nasza trzecia córka nie ma jeszcze imienia - w najbliższym czasie zdecydujemy. Nie ogłaszam plebiscytu, ale ewentualne propozycje możecie zgłaszać - oczywiście pod warunkiem, że nikt nie obrazi się, gdy jego propozycja nie zostanie wybrana. Wybór imienia to zadanie rodziców i w przyszłości są jedynymi, do których zgłasza się ewentualne żale... Heh...

Oto nasze maleństwo!!!



Mała jest cichutkim, spokojnym dzieciątkiem. Prawie cały czas śpi. Gdy nie śpi, to je. I tak na okrągło. Nie trzeba być bardzo spostrzegawczym, żeby zobaczyć, że jest jeszcze nieco opuchnięta. Ale to zdaje się nic dziwnego. Każdy, kto tyle czasu przebywa w "środowisku wodnym", potrzebuje trochę czasu, by dojść do siebie. Personel medyczny nie zgłasza żadnych problemów i oby tak było już do wypisu. Marysia również czuje się dobrze. Właściwie to można powiedzieć, że po żadnym z dotychczasowych trzech porodów nie było tak dobrze. Nie było nacinania i rozerwania. Ci co trzeba wiedzą o co chodzi. Teraz dwie moje dziewczyny wypoczywają w szpitalnej sali, a dwie podobno tęsknią jak jasny gwint. Marta i Zośka najchętniej przerwałyby wypoczynek w górach i przyjechały do Łodzi. Tłumaczyłem im, że z takim małym dzieciątkiem to żadna zabawa, ale co tam - nie słuchają mnie (trochę im się nie dziwię).



Obiecałem zdjęcia. Zapraszam więc do galerii po prawej stronie. Poniżej również za moment pojawi się "trochę" zdjęć z pobytu Marty i Zosi u Pani Wandy w Sztutowie. W najbliższym czasie obiecuję "aktywność". Aaaaaaa - dziś kupiłem wózek - jaki dobry ze mnie tatuś (od znajomych - nie w sklepie - wszak dziś niedziela).

Brak komentarzy: