środa, 6 stycznia 2010

Łodzianin Roku 2009 - ODDAJ GŁOS NA KANDYDATURĘ PROFESORA JACKA MOLLA

Moi Drodzy,

od narodzin naszej drugiej córki Zosi upłynęło już prawie 3 lata. Zosia jest śliczną, pełną energii dziewczynką i ani po jej zachowaniu, ani po jej wyglądzie nie widać, ze urodziła się z poważną, wrodzoną wadą serca. Gdy urodziła się w styczniu 2007 r. przeżywaliśmy trudne chwile - baliśmy się, ze szczęście, jakie wiązało się z narodzinami dziecka, szybko zamieni się w smutek po jego utracie. Wówczas w naszym życiu pojawili się wspaniali ludzie, a wśród nich Państwo Jadwiga i Jacek Moll - dzięki którym Zosia cały czas z nami jest. Pani Profesor jest kardiologiem, a Pan Profesor kardiochirurgiem w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Niebawem - 16 stycznia 2010 r. - zostaną odznaczeni Orderami Uśmiechu. Międzynarodowa Kapituła Orderu Uśmiechu postanowiła uhonorować Państwa Moll za to, iż: "z wielkim poświęceniem i oddaniem ratują zdrowie i życie dzieciom z wadami serca". Z tym uzasadnieniem w pełni się zgadzamy, bo sami tego poświęcenia i oddania doświadczyliśmy.

Piszę do Was, by was o tym poinformować a także po to, bo zwrócić się z prośbą o rozważenie możliwości oddania swojego głosu na kandydaturę Pana Profesora Jacka Molla w corocznym plebiscycie na Łodzianina Roku. Głosować mogą wszyscy - nie tylko Łodzianie. Pan Profesor wraz z całym zespołem wspaniałych lekarzy z ICZMP ratuje życie wszystkich dzieci, niezależnie od tego, gdzie się urodziły, czy mieszkają. Oddanie głosu możliwe jest poprzez sms o treści PLEBISCYT MOLL na numer 71601. Koszt sms-a wyniesie 1 zł + vat oraz za pośrednictwem strony internetowej: http://www.lodzianinroku.pl (BEZPŁATNIE!!!).

Wszyscy kandydaci (5 osób) z całą pewnością zasługują na to, by zostać Łodzianinem Roku 2009, ale naszym - moi oraz mojej żony - zdaniem zasługi Pana Profesora stawiają go wśród innych na pierwszym miejscu. Dlatego prosimy Was, naszych znajomych i przyjaciół oraz tych, którzy są na tej stronie pierwszy lub n-ty już raz o oddanie głosu na NASZEGO WIELKIEGO DOBROCZYŃCĘ.

Będziemy przeogromnie wdzięczni za przekazanie tej wiadomości - a szczególnie prośby o oddanie głosów - Waszym rodzinom, przyjaciołom i znajomym.

Pozdrawiamy noworocznie

Jacek i Marysia Winiarscy z Martą, Zosią i Olą

niedziela, 25 października 2009

Moje gwiazdy...

Zacznę od tego, ze jest mi strasznie przykro, że tak rzadko ostatnio pojawiają się wpisy na blogu Zosi. Koszmarnie brakuje mi czasu na umieszczanie kolejnych postów. Trochę jestem zalatany i głowę mam zaprzątniętą różnymi sprawami, związanymi z przygotowywaniem do zasiedlenia naszego nowego gniazdka. Codziennie odwiedza naszą stronę kilkadziesiąt osób z całego świata. Przede wszystkim z myślą o nich załączam kilkanaście zdjęć moich (przede wszystkim) dziewczyn, wykonanych w ciągu ostatnich tygodni. Są wśród nich również zupełnie świeże, wykonane dzisiaj, zdjątka. U nas – jak widać – ok. Pierwsze, sezonowe choróbsko Marty mamy już prawie za sobą…



























niedziela, 30 sierpnia 2009

Po dłuższej przerwie...

Po dłuższej przerwie, spowodowanej małymi komplikacjami z komputerem oraz dość dużą ilością innych zajęć (urwanie głowy - niektórzy wiedzą o co chodzi) piszę następny post - kolejny poświęcony przede wszystkim Oleńce.



Dziś mała kończy 22 dni. Życie upływa jej na spaniu i jedzeniu, czyli czynnościach, którym - z pewnymi może wyjątkami - chętnie poświęciłby się każdy z czytelników tego bloga. Nie do końca można powiedzieć, czy ma już jakieś przyzwyczajenia. Raczej nie. Jeśli chodzi o godziny, o których budzi się w nocy, to są one jeszcze różne. Przesypia po 3 - 4 godziny po czym zaczyna się wiercić i wtedy z Marysią wiemy, że Olcia zgłodniała. Ja nie czuje się tym jakoś udręczony i nie mam jakoś kłopotów z wysypaniem się, ale Marysia już tak bardzo komfortowo się nie czuje - poświęca Oli znacznie więcej czasu niż ja i - co tu dużo gadać - i tak wykazuje się przy tym małym nerwusie sporą cierpliwością. Pisze "nerwusie", bo Ola bardzo sugestywnie daje do zrozumienia otoczeniu gdy jej coś nie pasuje. Wierci się, stęka, prycha, mruczy. Marta i Zosia były "w jej wieku" trochę chyba jednak spokojniejsze (takie są moje odczucia).



Ola tak bardzo lubi jeść, ze w ciągu jednego karmienia trzeba ją ze dwa razy odbijać. W ciągu dnia tak łapczywie rzuca się na piersi Marysi (hehe), że łyka przy jedzeniu sporo powietrza. Jak nie odbijamy, to zdarza jej się chlusnąć zawartością żołądka. W nocy jest znacznie spokojniej, choć też przytrafiają się różne humory.



Dziś Ola po raz pierwszy odwiedziła swoich dziadków w Piotrkowie oraz objawiła się Kuźnickim i Winiarskim. Można powiedzieć, że udało nam się ją już przedstawić wszystkim.



Marta i Zosia wracają z Murzasichla za tydzień. Rozmawiamy z nimi codziennie i wiemy, że tęsknią. Jak wrócą będziemy musieli się jakoś zorganizować na naszych 49 metrach. Może nie będzie tak źle, ale z remontami niewątpliwie musze się spieszyć... Dobrej nocy.

środa, 19 sierpnia 2009

Pierwszy spacer



W życiu Oleńki wszystko, albo prawie wszystko, jest pierwsze. Dziś - po 10 dniach od narodzin - przyszedł czas na pierwszy, krótki spacer. W założeniach miał trwać nie więcej niż 10-15 minut, ale pogoda była tak przyjemna, że eskapada się wydłużyła - zarówno w czasie, jak i w przestrzeni. Mieliśmy zamiar wyjść tylko na podwórko, a poszliśmy do parku i całość trwała około pół godziny. Ola była więc po raz pierwszy w parku, a po powrocie do domu zjadła nieco i zapadła w głęboki sen. Obudziła się przed kilkoma minutami i znowu je. Jak skończy, to zmienimy jej pieluchę i mała znowu pójdzie spać. Fajnie ma taki mały człowieczek...





Dziś ważnym i niewątpliwie godnym odnotowania na stronie wydarzeniem była wizyta, jaką złożyli nam Joasia i Bartek. Powód wizyty (choć zapraszamy również wtedy, gdy powodu nie ma) był bardzo miły - zaproszeni zostaliśmy na ślub. Ola pewnie nie pójdzie, ale my - tzn. Marysia i ja - bardzo chętnie.



Przez kilka najbliższych dni nie będzie mnie w domu i będę miał okazję poczuć tęsknotę za moją najmłodszą córką (oraz - co oczywiste - za jej cudowną mamą). Następny wpis za kilka dni.




niedziela, 16 sierpnia 2009

Αλεξάνδρα


Zaczerpnięte z (m. in.) Wikipedii

Aleksandra

Aleksandra (gr. Αλεξάνδρα) – żeński odpowiednik greckiego imienia Aleksander (aleksandros - obrońca ludzi). Imię Aleksandra w Polsce weszło w użycie ok. XIV wieku, a spopularyzował je m.in. Henryk Sienkiewicz, nadając to imię bohaterce "Potopu".

W mowie potocznej wyróżniamy również następujące zdrobnienia: Ola, Olka, Olcia, Oleńka, Olunia, Oluś, Olusia.

Formy imienia w innych językach: Alexandra, Aleksandra (ogólnie przyjęta forma), Alexia, Alexandrina, Sandy, Alex (ang.), Alexandre, Alexandrine (fr.), Alejandra (hiszp.), Alexandra, Alexandrine, Sandra (niem.), Sanderke, Sanderstje (hol.), Алекса́ндра (Aleksandra, ros.), Oleksa, Oleksandra (Oлександра, ukr.), Alexandra, Sandra, Aleška (czes.), Alessa, Alessia, Alessandra, Sandra (wł.). Aleksandra, Aleksija, Sandra (połud.-słow.).

Święta Aleksandra z Ancyry (dzisiejszej Ankary), męczennica - jak podaje legenda, miała odmówić udziału w procesji z posążkami Artemidy i Ateny. Za wyznanie wiary w Chrystusa została skazana na śmierć. Utopiono ją wraz z sześcioma innymi dziewczętami w bagnach w pobliżu rodzinnego miasta ok. 300 r. Jej święto przypada 18 maja.

Aleksandra imieniny obchodzi:
26 lutego;
20 marca (jako wspomnienie św. Aleksandry z Amiso);
21 kwietnia (jako wspomnienie św. Aleksandry cesarzowej);
18 maja (jako wspomnienie św. Aleksandry, wspominanej razem ze św. Klaudią, Eufrazją, Fainą, Matroną, Julitą, Tekuzą i Teodotem);
28 sierpnia;
2 października (jako wspomnienie św. Aleksandry, pustelnicy egipskiej);
11 października;
9 listopada;
24 listopada;
12 grudnia.

Niekiedy przypisywano imieniny Aleksandry do tych samych dat, co imieniny Aleksandra.

Patronką jest Św. Aleksandra z Galacji (Turcja).

Znane osoby noszące imię Aleksandra:
Aleksandra – księżna mazowiecka
Aleksandra Kaczkowska – polska dziennikarka muzyczna
Aleksandra Kauc – polska łyżwiarka figurowa
Aleksandra Klejnowska – polska sztangistka
Alessandra Martines – włoska aktorka
Aleksandra Mikołajczyk – polska aktorka
Alessandra Mussolini – włoska polityk
Aleksandra Natalli-Świat – polska polityk
Aleksandra Potocka – polska arystokratka
Alexandra Ripley – amerykańska pisarka
Aleksandra Spieczyńska – Miss Polonia z roku 1993
Aleksandra Śląska – polska aktorka
Aleksandra Woźniak – polska aktorka
Aleksandra Ziółkowska-Boehm – polska pisarka
Aleksandra Zawieruszanka – polska aktorka
Aleksandra Zienkiewicz – polska aktorka
Aleksandra Fiodorowna – żona rosyjskiego cara Mikołaja II Romanowa

Minął tydzień

Dziś w nocy minął tydzień od momentu, w którym Oleńka pojawiła się na świecie. Czas biegnie jak szalony. Wydaje się, że to było ledwie wczoraj. Maleńka czuje się dobrze, nic jej - chyba - nie dolega, policzki jej rosną, a swój czas dzieli zasadniczo pomiędzy dwie czynności: jedzenie i spanie (choć to drugie, to raczej bzeczynność, niż czynność).


Dziś w Warszawie odbył się ślub Marty Stefanii i Langdona Jamesa, na który byliśmy zaproszeni, a na którym z obiektywnych przyczyn nie mogliśmy być. Pamiętamy o Młodej Parze i z serca życzymy wszystkiego najlepszego!!! (nasz wywiad doniósł nam, że w trakcie tej uroczystości rodzinnej pamiętano w toastach o naszej córce - dziękujemy).



Marta i Zosia pozdrawiają wszystkich z Murzasichla. Bardzo tęsknią za domem i my również bardzo za nimi tęsknimy.

piątek, 14 sierpnia 2009

Minął kolejny dzień...

Jest już późno, a my kilka minut temu skończyliśmy dopiero kąpać Oleńkę. Właściwie to mieliśmy zamiar wykpić się dziś od tej kąpieli, ale rzutem na taśmę zdecydowaliśmy ostatecznie zalać wanienkę wodą. W wannie nasze maleństwo zachowuje się raczej dość spokojnie; czasem tylko wyczuwa moje niepewne jeszcze ruchy i przejawia zaniepokojenie. Raczej nie płacze. Zauważyłem, że nie lubi przenoszenia z wanny na przewijak. Marta i Zosia też nie lubiły - chyba dlatego, że zbyt szybko staram się wykonać ten manewr i wtedy dzieci tracą orientację... Wycieranie i pielęgnacja ok. Ja wycieram i jak chirurg w czasie operacji wydaję polecenia Marysi - hehe. Ona, jak sanitariuszka, wykonuje je bez szemrania: gazik niejałowy, gazik jałowy, otwórz spirytus, podaj patyczki (do pielęgnacji pępka), pielucha, Linomag, koszulka, czapeczka itd. (niekoniecznie w tej kolejności). Nadrzędnym celem jest komfort cieplny małej i w miarę szybkie wykonanie tych czarów. Za kilka dni dojdziemy do wprawy (mam nadzieję). Najmniej przyjemne jest dla Oli grzebanie przy pępku. Spirytus jest dość mocny (70%) i przemywanie nim niezagojonej rany pewnie dość konkretnie szczypie (nie piłem, ale w gardło też pewnie by szczypał).



Dzień minął spokojnie. Byłem w pracy i pewnie dlatego nie odczuwam monotonii opiekowania się dzieckiem w takim stopniu, jak Marysia. Jej rytm życia wyznaczają teraz pory karmienia. Nie jest to z całą pewnością łatwe. Teraz mamy trochę za dużo mleka więc karmi i odciąga na zmianę. Może niebawem nawał minie i przynajmniej to odciąganie będzie można sobie darować. No i może za tydzień zaczniemy nieśmiało wychylać się z domu. Najbliższy weekend - mimo zapowiadanej pięknej pogody - spędzimy w domu. Ehhh....



Nie zrobiłem małej żadnego nowego zdjęcia. Zapraszam więc do paska obok, gdzie można znaleźć kilka krótkich filmików, które nagrałem dotychczas.