poniedziałek, 9 kwietnia 2007

Świątecznie

Dziś Zosia oszczędziła nam większych zmartwień. Nie płakała tak jak wczoraj, sporo spała, coś tam jadła i nawet dość często promiennie się uśmiechała. Po operacji ilości zjadanego mleka nie zmieniła się za bardzo, ale podobno trzeba trochę czasu, żeby wszystko się unormowało. Jutro pierwszy poświąteczny dzień i oddziały szpitalne powrócą do swojego normalnego rytmu. Pewnie dowiemy się trochę więcej odnośnie planów, jakie wobec Zosi mają jej lekarze. Nie będziemy jakoś specjalnie nalegać na szybki wypis. Jeżdżenie do szpitala jest wprawdzie dość uciążliwe i pochłania olbrzymie ilości czasu, ale – po pierwsze – w tym przypadku czasu nam wcale nie szkoda, a po drugie – lepiej będzie jak Zosia pobędzie odpowiednio długo pod obserwacją tych, którzy znają się na rzeczy 1000 razy bardziej niż my.

Brak komentarzy: