niedziela, 8 kwietnia 2007

Heh...

Powiem krótko - padamy na twarz... Przez 2 połowę dnia Zosia była bardzo niespokojna. Zasnęła po podaniu prochów. Mamy nadzieję, że to, co ją bolało przed zaśnięciem, nie będzie jej już dolegało po przebudzeniu. Ze szpitala wyszliśmy tuż przed 23 i zostawiliśmy nasze maleństwo pod opieką troskliwego personelu medycznego.

Brak komentarzy: