niedziela, 11 marca 2007

"50"

Słowo się rzekło. Zosi stuknęła „pięćdziesiątka”. To taki jej mały „jubileusz”, którego jakoś nawet specjalnie nie próbowaliśmy uczcić. O następnych tego typu „jubileuszach” pamiętać nam pewnie nie będzie łatwo, bo – co by nie mówić – pięćdziesiąt dni w kontekście całego ludzkiego życia, to generalnie niewiele. Bywają jednak okoliczności, które sprawiają, że i taka skromna „pięćdziesiątka” potrafi radować. Wszak tej „pięćdziesiątki” mogło nie być, ba – z całą pewnością by jej nie było, gdyby dla serca Zosi nie otworzyły się szeroko inne - pewnie nie tylko ziemskie – wspaniałe, wielkie serca.

Zosia zaaklimatyzowała się w domu na dobre. Gdyby nie blizna na klatce piersiowej i leki, które musimy jej codziennie podawać, to moglibyśmy w zasadzie zapomnieć, że jeszcze nie tak dawno temu jej życie było poważnie zagrożone. Teraz zagrożenia już nie ma. Chyba, tzn. mamy nadzieję, że nie ma. Staramy się na każdym kroku nie drżeć o Zosię, ale nie da się ukryć, że jednak trochę „obciążeni” jesteśmy. Łatwo przychodzi nam interpretowanie wszystkiego, czego jeszcze nie znamy, na niekorzyść naszego dziecka. Naszym aktualnie największym zmartwieniem jest to, że mała nie za bardzo chce przybierać na wadze. Do środy lub czwartku dość systematycznie zwiększała ilość wypijanego mleka. W czwartek ta machina się zacięła. Teraz wścieka się przy jedzeniu i wszystko ją denerwuje. Próbowaliśmy zmieniać smoczki, stosować różne fortele, przestawiać pory i częstotliwość posiłków. Wszystko na nic. I co ciekawe - Zosieńka wcale nie sprawia wrażenia ani głodnej, ani osłabionej. Tylko waga nie chce iść w górę. Jak czytamy w różnych publikacjach, ile to dziecko powinno przybierać na wadze w pierwszych tygodniach swojego życia, to ogarnia nas jakiś niepokój. Liczymy trochę na to, że ktoś może nam powie, że widocznie „ten typ tak ma”, ale póki co – martwimy się.

W najbliższy wtorek czeka nas wizyta kontrola w ICZMP. Będziemy mieli wyśmienitą okazję, żeby podzielić się z Panią Profesor naszymi wszystkimi wątpliwościami. Po powrocie ze szpitala postaram się napisać kilka słów o tym, czego dowiedzieliśmy się o stanie zdrowia Zosi i o przebiegu jej rekonwalescencji.

Brak komentarzy: