Zacząłem pisać pierwszy post o „niesamowitościach”, związanych z narodzinami, chorobą i – nie waham użyć się tego stwierdzenia – uzdrowieniem Zosi, ale dziś tego postu jeszcze nie opublikuję. Wiedziałem, że pisać o „niesamowitościach” będzie trudno, ale zdawałem sobie sprawy z tego, że aż tak bardzo. Często brakuje mi odpowiednich słów, albo danym momencie przychodzi mi do głowy tak wiele myśli, że zupełnie nie wiem tropem której podążyć.
Wczoraj, po przyjeździe do domu, Zosia była bardzo niespokojna. Prawie cały czas płakała. Zastanawialiśmy się, czy przypadkiem nie przyniosła ze szpitala wirusa, którego nazwy już nie pamiętam, ale który powoduje biegunkę, wymioty i bóle brzucha. Później jednak, około godziny 19, mała zasnęła i przespała prawie 4 godziny. To nas trochę uspokoiło. Być może przeżywała stres, związany z nowym miejscem. Wszak nigdy dotąd nie była jeszcze w swoim rodzinnym domu.
Noc mieliśmy możliwie spokojną. Zosia wprawdzie kilka razy budziła się i domagała jedzenia, ale poza tym było spokojnie. Zastanawiamy się, czy karmiona piersią zaspokaja swój głód. Kilka razy przekonaliśmy się, że być może nie, bo po piersi potrafiła „wciągnąć” jeszcze np. 30 ml mleka z butelki. Ciekawe, czy wynika to stąd, że nasze dziecko – poprzez pobyt w szpitalu - stało się wygodnickie i przypadkiem nie woli butelki, bo z butelki łatwiej płynie mleko.
Wczoraj, po przyjeździe do domu, Zosia była bardzo niespokojna. Prawie cały czas płakała. Zastanawialiśmy się, czy przypadkiem nie przyniosła ze szpitala wirusa, którego nazwy już nie pamiętam, ale który powoduje biegunkę, wymioty i bóle brzucha. Później jednak, około godziny 19, mała zasnęła i przespała prawie 4 godziny. To nas trochę uspokoiło. Być może przeżywała stres, związany z nowym miejscem. Wszak nigdy dotąd nie była jeszcze w swoim rodzinnym domu.
Noc mieliśmy możliwie spokojną. Zosia wprawdzie kilka razy budziła się i domagała jedzenia, ale poza tym było spokojnie. Zastanawiamy się, czy karmiona piersią zaspokaja swój głód. Kilka razy przekonaliśmy się, że być może nie, bo po piersi potrafiła „wciągnąć” jeszcze np. 30 ml mleka z butelki. Ciekawe, czy wynika to stąd, że nasze dziecko – poprzez pobyt w szpitalu - stało się wygodnickie i przypadkiem nie woli butelki, bo z butelki łatwiej płynie mleko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz