W szpitalu na Spornej Zosia przebywała mniej więcej dobę. Przyjechała tam we wtorek przed południem a w środę około południa odwieziono ją do ICZMP. Po wtorkowych informacjach byliśmy bardzo przybici. Chrzcząc małą z trudem wypowiadałem słowa, a potem z takim samym trudem rozmawialiśmy ze sobą i z rodzicami, którzy starali się dodawać nam otuchy w ciężkich chwilach. Słowa nie chciały przechodzić przez gardło, a myśli o najgorszym, o tym że możemy stracić Zosieńkę, były bardzo natrętne i z ledwie udawało nam się od nich opędzać… Czy to w szpitalu, czy już w domu ryczeliśmy jak bobry, czuliśmy się zupełnie bezradni, a do tego – być może z nadmiaru emocji – również zupełnie wyzuci z sił…

Środa była dniem, w którym potok złych wiadomości się zatrzymał. W czasie rozmowy z Panem prof. Stańczykiem dowiedziałem się, że wada Zosi nie jest wyrokiem. Owszem jest bardzo rzadka i ciężka, ale jednocześnie możliwa do skorygowania i to w sposób, który w przyszłości może dać naszemu dziecku szansę na normalne życie.

Taka wiadomość była nam bardzo potrzebna i nie ukrywam, że mocno się jej uczepiliśmy. Nabraliśmy jakiegoś dziwnego, niemal irracjonalnego przekonania, że Zosi się uda. Ona sama chyba też „dostrzegła” swoją szansę i tego dnia rozpoczęła walkę…

Marta bardzo tęskni za domem. Przed kilkunastoma minutami odwiozłem ją do babci. W czasie jazdy samochodem zaczęły „kleić” jej się oczy (dobrze, ze nie mi) i już w windzie namawiała mnie, bym zarządził dziś „dzień dziecka”. Jaką decyzję podjąłem wszyscy oczywiście się domyślają…
***
Teraz Zosia smacznie śpi w swoim łóżeczku. Mniej więcej za 2 godziny obudzi się, bo zacznie doskwierać jej głodek. Wtedy położę ją przy Marysi i tak już prześpimy razem do samego rana (tzn. ja prześpię, a Marysia nie, bo będzie co jakiś musiała pełnić rolę matki karmicielki). Godczas dzisiejszej kąpieli mała zachowywała się bardzo spokojnie, patrzyła na nas pogodnym wzrokiem, a z jej spojrzenia emanowało zaufanie (?), którym nasze dziecko zdaje się nas coraz hojniej obdarowywać.
1 komentarz:
Słodka dziewczynka :)! Doszłyśmy z Mamą do wniosku,że wykapana Marylka :P.
3mamy kciuki za zdrówko Zosi!
Prześlij komentarz