poniedziałek, 12 lutego 2007

Garść newsów

Cały czas płyną do nas pytania o zdrowie Zosi, o to, czy doszła już do siebie po przebytej operacji, czy zaaklimatyzowała się w domu, jak śpi, jak je, co dalej z leczeniem, czy to była ostatnia operacja, czy może jeszcze jakieś będą, czy będzie jeszcze musiała leżeć w szpitalu, jak na jej obecność reaguje Marta itd.

Otóż Zosia czuje się (tak nam się przynajmniej wydaje) coraz lepiej. Gdy dziś ją kąpaliśmy, doszliśmy do wniosku, że już teraz nie różni się od innych dzieci w jej wieku. Wiadomo – przez środek jej klatki piersiowej przebiega wyraźna blizna, poniżej której znajdują się dwa zarośnięte otwory po drenach (jeden lepiej zarośnięty, drugi trochę gorzej). To ślady po operacji. Przed operacją wyobrażaliśmy sobie, że rany naszego dzieciątka będą się goiły tygodniami, albo nawet miesiącami, a tymczasem wystarczyło zaledwie kilka dni. Dzięki temu Zosia jest dziś w domu. W porównaniu z innymi dziećmi dochodziła do siebie bardzo szybko. Może to być oczywiście nasze subiektywne odczucie, ale rekonwalescencja Zosi przebiegała znacznie sprawniej niż w przypadku innych dzieci. Właściwie można powiedzieć, że w ciągu tych dni, które upłynęły od operacji, nie pojawiły się jak dotąd – dzięki Bogu – żadne komplikacje. Jeszcze gdy byliśmy w szpitalu Zosia miała świetny bilans płynów. Nie odnotowano u niej właściwie żadnych zaburzeń w pracy serca, żadnej podwyższonej temperatury, żadnych sensacji ze strony układu pokarmowego. O ile do wczoraj pozwalaliśmy małej na dojadanie z butelki, o tyle dziś już tę butelkę odstawiliśmy. Nie chcemy, by nasze dziecko się rozleniwiło i w którymś momencie przestało ssać pierś.

Teraz Zosia smacznie śpi. Nie możemy powiedzieć, że przez cały czas jest jakoś nadzwyczaj spokojna, ale generalnie nie możemy też narzekać. Czasami jak jej coś przeszkadza potrafi to na swój niemowlęcy sposób zademonstrować. Płacze w ostateczności i w dodatku bardzo cicho (póki co oczywiście – jest to najprawdopodobniej efekt przebytej intubacji). Wydaje nam się, że mała przyzwyczaiła się już do nowego otoczenia, i że to otoczenie jej odpowiada.

Czy będą jeszcze jakieś zabiegi? Trudno powiedzieć. Po przeprowadzeniu operacji Pan Profesor powiedział, że zrobił wszystko, co było do zrobienia. Badanie echa serca wykazało jednak istnienie przecieku na łacie w przegrodzie międzykomorowej. Przeciek jest niewielki i polecono nam się nim zbytnio nie przejmować (być może sam zaniknie, albo przynajmniej nie będzie się powiększał wraz z sercem). Nie przejmujemy się więc i zdajemy się na fachowców – zdążyliśmy się już przekonać, ze świetnie znają się na swojej pracy (jak dla nas, to wszyscy lekarze, którzy dotąd zajmowali się Zosią, są najlepsi na świecie). W najbliższy czwartek idziemy do szpitala na kontrolne badania echa serca. Jak się okaże, że wszystko jest w porządku, to później do szpitala pojedziemy pewnie dopiero za około miesiąc. Wierzymy, że w czwartek będzie OK.

Marta cały czas przebywa u dziadków. Z uwagi na niedawno przebytą chorobę postanowiliśmy, ze nasza starsza córka przez najbliższe dni przebywała będzie z dala od Zosi. Zosia, jak nam powiedziano w szpitalu, niemal całkowicie pozbawiona jest odporności i dlatego wolimy, by nasze córki jakoś specjalnie się do siebie póki co nie zbliżały. Marta bardzo cieszy się z tego, ze ma młodszą siostrę, choć widziała ją dotąd zaledwie dwa razy i to przez bardzo krótki czas. Za każdym jednak razem, gdy rozmawiamy z Martą prosi nas, byśmy bardzo mocno uściskali jej młodszą siostrzyczkę (chwilowo nie spełniamy tych próśb, ale jak nadejdzie sposobna chwila wszystko nadrobimy).

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Marija, Jacku, Zosieńko i Martuśko!
dopiero dziś dowiedziałam się o Waszych wspólnych doświadczeniach, o Waszej sile i wielkim szczęściu. Dołączam więc swoją modlitwę i z całej siły trzymam kciuki za Zosię. Wierzę, że teraz już wszystko będzie dobrze i chcę tego bardzo. A Wam, dużym, życzę siły przetrwania. A Marcie, żeby już niedługo uczyła Zosię jeżdzić na rowerku. Pozdrawiam Was najserdeczniej i całuję, Małgosia K-W