Nadszedł ten szczególny dzień. Dziś Trzecia "przekroczyła" próg rodzinnego domu!!!
Nastąpiło to dość późno, bo około 17, ale niestety wcześniej się nie wyrobiłem z tym wszystkim, co zaplanowałem wykonać w domu przed przyjazdem dziewczyn.
Mam już za sobą pierwsze dwa przewijania Małej. Kurcze - trochę muszę sobie przypominać, jak to jest z takim maleństwem, bo Zosia, której zdarza nam się jeszcze na noc zakładać pampersa nie wymaga już takiej delikatnosci w działaniu. Dziś jak zobaczyłem tę maleńką pupinkę i te tyci, tyci stópki, to prawie oniemiałem i uświadomiłem sobie, że teraz nie wystarczy powiedzieć "pupsko w górę", tylko samemu trzeba tę pupinkę delikatnie unieść i wsunąć pieluszkę tak, żeby nie zrobić dziecku krzywdy. Ehhhh - jak to człowiek zapomina takie cudowne chwile. Przewijanie to oczywiście nie jedyna czynnosć, którą musimy sobie przypomnieć. Przecież są jeszcze zasady dotyczące temperatur, sposobów ubierania, karmienia, pielęgnacji pępka ect., etc... Może damy radę.
Dziś mieliśmy pierwszych, miłych gości. Odwiedzili nas dziadek Olek, ciocia Ania i wujek Jarek. Dziękujemy za cały czas spływające gratulecje i życzenia (również te, które umieszczane są na naszej klasie). Wszystkie sprawiają nam olbrzymią radość.
wtorek, 11 sierpnia 2009
Wreszcie w domu
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Swiezo upieczona Mama wyglada po prostu olsniewajaco!
Jak ona to robi...?
;-)
Prześlij komentarz