Drodzy Internauci!
Oto, co rodzice Malwiny napisali o swim dziecku i jego wadzie serca:
Malwina urodziła się z ciężką wrodzoną wadą serca — skrajną postacią Tetralogii Fallota (atrezją zastawki tętnicy płucnej, hipoplastycznymi tętnicami płucnymi i licznymi naczyniami krążenia obocznego). Wada ta uniemożliwia jej prawidłowy wzrost, rozwój i normalne funkcjonowanie. Malwinka od czasu porodu w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi była konsultowana w większości najlepszych ośrodków kardiologii i kardiochirurgii dziecięcej w Polsce. Jedyną szansą na normalne życie Malwiny jest przeprowadzenie operacji unifokalizacji, którą w Polsce wykonuje się wieloetapowo, natomiast w Stanach Zjednoczonych jednoetapowo z wczesną (do 6 mies. życia) korekcją ostateczną wady. Wczesna korekcja wady ma na celu zapobiec wielu powikłaniom wewnątrzsercowym, jak również rozwojowi nadciśnienia płucnego. Prof. Frank L. Hanley z Uniwersytetu Stanforda posiada największe doświadczenie w leczeniu tego typu wady na świecie, zoperował już ponad 340 dzieci z tą wadą, z czego 20% (ponad 60 dzieci) w ogóle nie miało wykształconych tętnic płucnych. Malwinka ma skrajnie ciężką postać tej wady i właśnie z tego powodu chcemy ją zoperować w Stanach Zjednoczonych. Koszt tej operacji to jednak kwota 500 tys. dolarów.
Historia krótkiego jeszcze życia Malwiny opisana jest na stronie http://www.serce-malwiny.pl do której odwiedzenia wszystkich serdecznie zapraszam. Tych, którzy w jakikolwiek sposób mogą pomóc Malwince, proszę, by to uczynili.
Właśnie mija rok od momentu, gdy moja żona i ja usłyszeliśmy straszną wiadomość o wadzie serca Zosi. Byliśmy przerażeni, nie wiedzieliśmy "z czym to się je". Brzmiało groźnie i było śmiertelnie groźne. Wtedy, w bardzo ciężkich dla nas dniach, doświadczyliśmy bezinteresownej pomocy ze strony całych rzesz zarówno naszych znajomych, jak i ludzi zupełnie dla nas anonimowych. Ta pomoc okazała się zbawienna nie tylko dla naszego dziecka, ale również i dla nas. Zosia ma dziś serce jak dzwon, Malwinka jeszcze nie, ale jesteśmy przekonani, ze ogromna determinacja, z jaką jej rodzice walczą o jej życie sprawi, że będą kiedyś na swojej stronie podzielić się radosnymi informacjami.
Zupełnie przypadkowo natrafiłem dziś w Internecie na stronę o Malwinie Drabik, niespełna półrocznej dziewczynce, która urodziła się z ciężką, wrodzoną wadą serca.
Oto, co rodzice Malwiny napisali o swim dziecku i jego wadzie serca:
Malwina urodziła się z ciężką wrodzoną wadą serca — skrajną postacią Tetralogii Fallota (atrezją zastawki tętnicy płucnej, hipoplastycznymi tętnicami płucnymi i licznymi naczyniami krążenia obocznego). Wada ta uniemożliwia jej prawidłowy wzrost, rozwój i normalne funkcjonowanie. Malwinka od czasu porodu w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi była konsultowana w większości najlepszych ośrodków kardiologii i kardiochirurgii dziecięcej w Polsce. Jedyną szansą na normalne życie Malwiny jest przeprowadzenie operacji unifokalizacji, którą w Polsce wykonuje się wieloetapowo, natomiast w Stanach Zjednoczonych jednoetapowo z wczesną (do 6 mies. życia) korekcją ostateczną wady. Wczesna korekcja wady ma na celu zapobiec wielu powikłaniom wewnątrzsercowym, jak również rozwojowi nadciśnienia płucnego. Prof. Frank L. Hanley z Uniwersytetu Stanforda posiada największe doświadczenie w leczeniu tego typu wady na świecie, zoperował już ponad 340 dzieci z tą wadą, z czego 20% (ponad 60 dzieci) w ogóle nie miało wykształconych tętnic płucnych. Malwinka ma skrajnie ciężką postać tej wady i właśnie z tego powodu chcemy ją zoperować w Stanach Zjednoczonych. Koszt tej operacji to jednak kwota 500 tys. dolarów.
Historia krótkiego jeszcze życia Malwiny opisana jest na stronie http://www.serce-malwiny.pl do której odwiedzenia wszystkich serdecznie zapraszam. Tych, którzy w jakikolwiek sposób mogą pomóc Malwince, proszę, by to uczynili.
Właśnie mija rok od momentu, gdy moja żona i ja usłyszeliśmy straszną wiadomość o wadzie serca Zosi. Byliśmy przerażeni, nie wiedzieliśmy "z czym to się je". Brzmiało groźnie i było śmiertelnie groźne. Wtedy, w bardzo ciężkich dla nas dniach, doświadczyliśmy bezinteresownej pomocy ze strony całych rzesz zarówno naszych znajomych, jak i ludzi zupełnie dla nas anonimowych. Ta pomoc okazała się zbawienna nie tylko dla naszego dziecka, ale również i dla nas. Zosia ma dziś serce jak dzwon, Malwinka jeszcze nie, ale jesteśmy przekonani, ze ogromna determinacja, z jaką jej rodzice walczą o jej życie sprawi, że będą kiedyś na swojej stronie podzielić się radosnymi informacjami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz