Mijają kolejne godziny i dni europejskiej podróży Marysi, a co za tym idzie naszego oczekiwania na jej powrót. Na szczęście Marta z Zosią jakoś się trzymają i starają się nie rozpaczać. W przypadku Marty duże znaczenie ma chyba to, że z dużym zniecierpliwieniem oczekuje na św. Mikołaja... Przedwczoraj kupiłem dwie, wielkie, czerwone, ozdobione reniferami skarpety, które dziś zawiesimy na klamce od drzwi, albo gdzieś przy łóżku. Może Mikołaj przyjdzie... Zosia na Świętego pewnie jeszcze specjalnie nie czeka, ale dla niej będzie to pierwszy 6 grudnia w życiu, więc jestem przekonany, że skoro Opatrzność czuwała nad nią dotąd, to i nie zapomni również o zapełnieniu jej skarpety.
Z obowiązkami domowymi jakoś sobie radzę. Mogłoby tak pewnie nie być, gdyby nie to, że bardzo pomagają mi rodzice. Dziewczynki właściwie całe dnie spędzają u nich (Marta nawet noce). Marta codziennie robi postępy w rysowaniu a Zosia – UWAGA, UWAGA – coraz odważniej tupta. Można ją prowadzić za jedną rękę, a w kilku przypadkach udało jej się już samodzielnie zrobić kilka kroków. Myślę, że lada dzień będę mógł ogłosić, że Zośka nauczyła się chodzić (Marta zaczęła chodzić 13 grudnia 2003 r.).
Tyle na dziś. Kończąc pragnę pozdrowić Olę (i całą jej przeuroczą rodzinę), która – jak zauważyłem – śledzi bloga Zosi z odległego Las Vegas.
Z obowiązkami domowymi jakoś sobie radzę. Mogłoby tak pewnie nie być, gdyby nie to, że bardzo pomagają mi rodzice. Dziewczynki właściwie całe dnie spędzają u nich (Marta nawet noce). Marta codziennie robi postępy w rysowaniu a Zosia – UWAGA, UWAGA – coraz odważniej tupta. Można ją prowadzić za jedną rękę, a w kilku przypadkach udało jej się już samodzielnie zrobić kilka kroków. Myślę, że lada dzień będę mógł ogłosić, że Zośka nauczyła się chodzić (Marta zaczęła chodzić 13 grudnia 2003 r.).
Tyle na dziś. Kończąc pragnę pozdrowić Olę (i całą jej przeuroczą rodzinę), która – jak zauważyłem – śledzi bloga Zosi z odległego Las Vegas.
1 komentarz:
Witaj Jacku!!!
Serdecznie dziekuje za pozdrowienia :) Faktycznie ze troche z daleka, ale z dnia na dzien sledze bloga i "postepy Zosienki" jak i reszty przeuroczej Rodziny. Nie moge sie nadziwic nad Twoim talentem pisarskim. Wrecz zadecydowalysmy z moja sister :) ze Twoje "pamietniki" nadaja sie do szerszej publikacji, no kto wiem, moze kiedys :)
Rownie serdecznie pozdrawiam!!!! Trzymajcie sie cieplutko w te zimowe dnie :)
Prześlij komentarz