sobota, 3 lutego 2007

Sobota w rytmie POP (pododdziału opieki pooperacyjnej)

Dziś było spokojnie. Chyba dobrze, bo mijający tydzień Marysi i mnie dał nieźle popalić. Zosia cały czas jest na POP-ie. Zachowuje się przyzwoicie, nie marudzi, nie sprawia „kłopotów wychowawczych” i dlatego dochodzą nas słuchy, że jest typowana do jutrzejszego przejścia na kardiochirurgię. Ale nie ma co uprzedzać faktów. Cały czas sama oddycha, no i niemal bez przerwy śpi. Panie pielęgniarki będą próbowały podawać jej jakieś jedzenie. Pewnie jest głodna a przez ten czas kiedy jest z nami zdążyliśmy zauważyć, że nasza córka nie lubi być głodna. Więc jak już głód przebije się przez znieczulenie spowodowane lekami, mała na pewno da o sobie znać. Cały czas podawane są jej jeszcze presory, ale skoro mają pomagać, to niech będą – nawet nie będę udawał, że się na tym znam. W każdym bądź razie jako spostrzegawczy ojciec zauważyłem, ze dopamina podawana jest już w ilości 0,7 mg/h a nie 0,8 mg/h, jak wtedy, gdy u naszego dzieciątka byliśmy w godzinach popołudniowych. Teraz jest godzina 23 i za moment jeszcze raz zadzwonię na oddział, by przed snem zapytać jak śpi moja córka. Dobre wiadomości trochę nas uspokajają, ale cały czas tli się w nas niepokój o każdy kolejny dzień życia naszego maleństwa. Oby dalej Zosia robiła takie postępy, jak do tej pory…

Dziękujemy za wszelkie wyrazy życzliwości i troskę o Zosię.
 

Brak komentarzy: