Jutro 19 lutego. Zosi skończy pierwszy miesiąc swojego życia. Dla Marysi, dla mnie, dla Marty i dla wielu – nie wątpię w to – dla bardzo wielu osób ostatni miesiąc był czasem wypełnionym wydarzeniami i przesyconym emocjami. Była radość, płynąca z narodzin nowego człowieka, były sms-y z gratulacjami, telefony od rodziny i znajomych, wypieki na twarzy zakochanego ojca, gdy opowiadał o swoim dziecku niemal każdej napotkanej osobie. Było również zaskoczenie, niepewność, trwoga, smutek i strach; była również tęsknota za jednym skarbem, zostawionym u babci i drugim skarbem zostawionym w szpitalu. Poza jedną, maleńką Zosią wszystko inne było wielkie. Bo i owa radość z narodzin była wielka i strach o życie był wielki. Wielcy byli również wszyscy ludzie, których spotkaliśmy. To, co dziś piszę, to jeszcze nie podziękowanie, bo by dziękować nie potrafię do dziś znaleźć odpowiednich słów. Teraz mogę powiedzieć jedno – w ciągu całego dotychczasowego życia Zosi, wszyscy ludzie, których spotkała ona, i których spotkaliśmy my na swoje drodze, WSZYSCY CI LUDZIE BYLI I SĄ WIELCY, MAJĄ WIELKIE, PEŁNE MIŁOŚCI I ŻYCZLIWOŚCI SERCA. DZIĘKI TYM LUDZIOM, DZIĘKI ICH WIEDZY I UMIEJĘTNOŚCIOM, DZIĘKI ICH PAMIECI I MODLITWIE ZOSIA DZIŚ ŻYJE A JEJ RODZICE MOGĄ POWIEDZIEĆ, ŻE ANI NA MOMENT NIE ULEGLI ZWĄTPIENIU I NIE STRACILI NADZIEI.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz