czwartek, 3 stycznia 2008

NEW YEAR

Mamy za sobą pierwszego Sylwestra... Jakoś bardzo nie balowaliśmy, ale było miło. Noc sylwestrową spędziliśmy u Winiarskich (czyli u mojego młodszego brata Jana). Marta brylowała ze Stasiem, a Zosia witała Nowy Rok w ramionach Orfeusza. Końcówka roku była trochę nerwowa. Ciśnienie podniosła nam Zosieńka, bo ni stąd ni z zowąd złapała bardzo wysoką gorączkę. W porywach było nawet do 39,3 i mieliśmy w związku z tym trochę strachu. Na strachu się jednak skończyło, bo gorączka trwała 2 dni i była objawem tzw. „trzydniówki”. Po powrocie do Łodzi dziewczyny profilaktycznie zostały przebadane przez lekarza i poza tym, że Marta po raz kolejny ma zapalenie oskrzeli, to żadne groźniejsze historie nie zostały zdiagnozowane. Wprawdzie Pani Pediatra powiedziała, że wydaje jej się, że szmer w okolicach serduszka Zosi jest jakby ciut głośniejszy, ale dzisiaj, w czasie wizyty w ICZMP okazało się, że nie jest on jakoś szczególnie inny od tego, który Zosieńka już miała. Dodam tylko, że przebadaliśmy dziś na USG bioderka Zosi i z bioderkami jest wszystko OK.

Wczoraj zgłosiłem blog Zosi do konkursu na blog roku 2007. Od momentu, gdy adres do bloga znalazł się na stronie konkursu, odnotowuję gwałtowny wzrost liczby odwiedzin na stronie. Witam więc wszystkich odwiedzających, pozdrawiam i życzę wszelkiej pomyślności w 2008 roku.

Brak komentarzy: