Dziś mija 300 dzień od narodzin Zosieńki. Jeszcze 65 dni i będziemy obchodzili 1 rok jej życia. Wtedy też pewnie będzie czas na jakieś głębsze rozważania na tym, co za nią i za nami. Dziś napiszę kilka słów o postępach, jakie czyni Zosia, ucząc się „funkcjonować” w świecie. Pierwszym postępem, który być może nie do końca zależy od samej Zosi, jej woli i zdolności uczenia się, są ... zęby. Dwa dolne widać już bardzo wyraźnie, choć oczywiście jeszcze nie do końca wyrosły. Trzeci „wyrzyna” się w sąsiedztwie tych dwóch. W najbliższym czasie spodziewamy się kolejnych (chyba na górze), bo mała pcha do buzi wszystko, co ma pod ręką. Cały czas jednym z jej największych przyjaciół jest smoczek, którego ssanie staramy się jednak stopniowo eliminować. Zosia lubi też bardzo pozycję pionową. Widać, ze stanie sprawia jej ogromną frajdę. Sama oczywiście jeszcze nie chodzi, ale uwielbia być prowadzana. Szaleństwo ogarnia ją, gdy trzymana za 2 ręce goni po całym mieszkaniu za Martą. Obie dziewczyny bardzo się lubią i wspólnie reagują na „krzywdę” którejkolwiek. Jak płacze Zosia, to dołącza do niej Marta; jak płacze Marta, to wtóruje jej Zosia. Ponieważ obie kobietki są dość rozrywkowe, często przed spaniem dopada je „głupawka”, w czasie której nie mogą przestać się śmiać i nawzajem zaczepiać. Z innych umiejętności, których stopniowo uczy się Zosia jest „bicie brawo” i machanie rączką w stylu „pa, pa”. Zosia umie też robić tatusiowi „cacy” (tzn. głaskać tatusia po głowie”) oraz wydobywać z siebie dźwięki podobne do brzmienia słów „dziś”, albo „dzieci”. Z obserwacji, które udało nam się poczynić, widać, ze Zośka to urodzona tancerka. Jak tylko słyszy muzykę, zaczyna „bansować”, kręcić pupą i chwiać się nieporadnie na swoich – pewnie jeszcze dość słabych – nóżkach. Kołysze przy tym zabawnie swoją małą głowinką. Wszystko to naraz wygląda bardzo zabawnie i w jakimś momencie będę starał się to nagrać i opublikować na stronie. Ostatnio też Zosia zaczęła się dość intensywnie przemieszczać. Oczywiście – jak już wspomniałem wyżej – o samodzielnym chodzeniu nie ma jeszcze mowy, ale początkowo wędrowała po domu skacząc na pupie, a teraz w przedziwny sposób raczkuje. Piszę przedziwny, bo robi to z podwiniętą pod siebie jedną lub drugą nogą. Trudno to opisać więc to również, jak tylko będę miał w domu jakieś sprzyjające warunki oświetleniowe, postaram się to raczkowanie sfilmować. Zosia lubi chlapać się w wodzie, grzebać w płytach i kasetach video i rzucać pilotem od telewizora. Jest dzieckiem bardzo pogodnym, ale gdy jest z czegoś niezadowolona, to twardo stawia na swoim.
Tyle tych opowieści na dziś. Dziękuję za odwiedzanie naszego bloga i oczywiście zawsze serdecznie zapraszam na nasze strony. Będę starał się je w miarę możliwości (i inwencji) aktualizować.
Tyle tych opowieści na dziś. Dziękuję za odwiedzanie naszego bloga i oczywiście zawsze serdecznie zapraszam na nasze strony. Będę starał się je w miarę możliwości (i inwencji) aktualizować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz