poniedziałek, 3 września 2007

Wakacje, wakacje... i po wakacjach



Długo oczekiwana chwila... również przeze mnie.



Wakacje 2007 roku dobiegły końca. Pierwsze wakacje w życiu Zosi i piąte w życiu Marty. Marta swoje pierwsze wakacje również spędziła w Murzasichlu. Murzasichle to takie magiczne miejsce - szczególnie dla mojej żony i całej jej rodziny. Mama Marysi w tym roku spędziła w Murzasichlu już swoje 45 wakacje.



Zośka rośnie i normalnie się rozwija. Wszyscy cały czas podkreślają, ze w ogóle po niej nie widać, że coś było nie tak. My - Marysia i ja - wiemy, ze nie widać, ale wiemy również dlaczego i dzięki komu. Cały czas jesteśmy bezgranicznie wdzięczni i zdumieni. To nie jest tak, ze tymi chwilami, które już minęły żyjemy cały czas, ale przynajmniej mnie zdarza się wracać myślami do stycznia i zamyśleć się nad tą siłą - siłą naszego dziecka, siłą lekarzy, siłą życzliwości, siłą modlitwy i siłą... mocą płynącą z Góry, potęgą Opatrzności. Tym się wzruszam teraz i tak będzie pewnie przez całe moje życie...



Pozdrawiam wszystkich, którzy czasem zaglądają na bloga. W prezencie nowy album ze zdjęciami i - o ile uda mi się opublikować - nowe wideo, na którym Zosia pałaszuje swoją pierwszą w życiu zupkę. Jakość filmu z uwagi na kompresję dość kiepska na początku, a potem również kiepska, ale nieco lepsza niż na wstępie.



Brak komentarzy: