Wczoraj byliśmy w szpitalu (rety – ile to ja już postów rozpoczynałem od tych słów). Zgłosiliśmy się do Pani prof. Moll na umówioną kontrolę. Przebywając z Zosią przez cały czas pewnych zmian w jej wyglądzie jakoś szczególnie nie dostrzegamy, a Pani Profesor przywitała nas niemalże okrzykiem zachwytu nad tuszą Zosieńki. Cieszymy się więc, że mała tak dynamicznie się zmienienia i że te zmiany są in plus.
Wczorajsze echo serca wykazało, że Zośka jest już „zreperowana” do końca. Wszystko śmiga w jak najlepszym porządku i nic nie wzbudza obaw i wątpliwości. Następna kontrole wyznaczono nam po wakacjach, czyli gdzieś za 3 – 4 miesiące. To również świadczy o tym, że wszystko jest ok., bo gdyby nie było, to z całą pewnością w szpitalu musielibyśmy pojawić się szybciej.
Zapytaliśmy Panią Profesor, czy w związku z wadą którą miała (już tak mogę pisać) Zosia, będziemy musieli wystrzegać się dłuższych podróży w wakacje, albo np. latania samolotem. Okazało się, że wcale nie. Obecny stan małej nie wiąże się z zakazem lotów. Świat więc przed nami stoi otworem i pewnie niebawem sobie trochę popodróżujemy.
W sobotę nasza uroczystość. Jeszcze raz o niej przypominam i zapraszam na nią wszystkich, którzy tylko w jakikolwiek sposób byli przy nas w trudnych chwilach. Dla tych, którzy nie będą mogli przybyć postaram się zmontować jakiś fotoreportaż.
Wczorajsze echo serca wykazało, że Zośka jest już „zreperowana” do końca. Wszystko śmiga w jak najlepszym porządku i nic nie wzbudza obaw i wątpliwości. Następna kontrole wyznaczono nam po wakacjach, czyli gdzieś za 3 – 4 miesiące. To również świadczy o tym, że wszystko jest ok., bo gdyby nie było, to z całą pewnością w szpitalu musielibyśmy pojawić się szybciej.
Zapytaliśmy Panią Profesor, czy w związku z wadą którą miała (już tak mogę pisać) Zosia, będziemy musieli wystrzegać się dłuższych podróży w wakacje, albo np. latania samolotem. Okazało się, że wcale nie. Obecny stan małej nie wiąże się z zakazem lotów. Świat więc przed nami stoi otworem i pewnie niebawem sobie trochę popodróżujemy.
W sobotę nasza uroczystość. Jeszcze raz o niej przypominam i zapraszam na nią wszystkich, którzy tylko w jakikolwiek sposób byli przy nas w trudnych chwilach. Dla tych, którzy nie będą mogli przybyć postaram się zmontować jakiś fotoreportaż.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz